Odwiedziny

Dzisiaj2
Przez tydzień80
Przez miesiąc2253
Od początku111831

Odwiedza nas 22 gości oraz 0 użytkowników.

Przepustka z orłem w koronie

b_0_160_16777215_00_images_stories_Galerie_2017_07_przepustka01.jpgMuzeum Ziemi Rawickiej wzbogaciło się o bardzo ciekawy dokument z 1945 roku, mówiący o mało znanych wydarzeniach z dziejów naszego miasta w pierwszych tygodniach po wkroczeniu wojsk sowieckich. Przekazał go pan Bolesław Szpryngiel z Zielonej Góry.

Dokument to przepustka wystawiona na nazwisko Bolesław Springler 5 lutego 1945 roku w Rawiczu przez Polską Milicję Tymczasową Miasta Rawicza. Instytucję tę powołał Tymczasowy Komitet Obywatelski, utworzony 24 stycznia 1945 roku, dwa dni po wkroczeniu do miasta wojsk sowieckich, przez osoby uznające rząd lubelski. Na jego czele stał Józef Woźniak. Zgodę na utworzenie ochotniczej milicji TKO uzyskał od radzieckiego dowództwa („Rawicz. Zarys dziejów”, pod red. St. Sierpowskiego, 2004, s. 349). O tym, że organ ten był i tymczasowy, i ochotniczy świadczy fakt, że urzędowy dokument opatrzono pieczęcią, ale „pierwszą lepszą”, czy też taką, która akurat była pod ręką – Publicznej Szkoły Powszechnej Żeńskiej w Rawiczu. Posterunki tymczasowej milicji w tym okresie miały m.in. za zadanie sprawdzanie tożsamości osób powracających z III Rzeszy z robót przymusowych.
Bolesław Szpryngiel tak wspomina swój pobyt w Rawiczu w 1945 roku:
- Przepustkę wydano mi 5 lutego 1945 roku po przekroczeniu przedwojennej granicy Polski z Niemcami, gdy wraz z kilkoma kolegami, którzy byli zatrudnieniu jako robotnicy przymusowi w tej samej wsi Schabenau, Kreis Guhrau (dziś Żabin, gmina Niechlów), wracaliśmy do kraju. Mnie uświadomiono, że na Wołyń nie mogę powrócić, bo to jest za granicą z ZSRR. Wybrałem więc docelowo Częstochowę.
B. Szpryngiel pochodził z miejscowości Rudnia - urodził się tam w 1926 roku, znajdującej się niedaleko miasteczka Kołki, w powiecie łuckim. Zachodni Wołyń w okresie międzywojennym należał do Polski. Po agresji Związku Sowieckiego w 1939 roku Wołyń włączono do Ukraińskiej SRR, części składowej ZSRR. Rodzina Szpryngielów przeżyła represje władz sowieckich, zsyłki NKWD, a po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej okupację hitlerowską i wywózki młodzieży na roboty przymusowe do Rzeszy. Pojawił się jeszcze jeden okrutny wróg - nacjonaliści ukraińscy. Rodzinie Szpryngielów udało się w ostatniej chwili uciec przed atakiem banderowców 3 kwietnia 1943 roku z Rudni do miasteczka Kołki. Bolesław Szpryngiel wtedy został wywieziony na roboty przymusowe do Rzeszy.
b_0_160_16777215_00_images_stories_Galerie_2017_07_przepustka02.jpgPrzepustka, którą otrzymał w Rawiczu, pełniła wówczas rolę dowodu osobistego. Na jej odwrocie odnotowywano kolejne miejsca zamieszkania. Szpryngiel dotarł z Rawicza do miejscowości Staw na Lubelszczyźnie. Mieszkał tam do maja 1945 roku, co poświadczają pieczątki na odwrocie dokumentu. Rawicka przepustka, kawałek papieru o formacie A6, miała jednak stać się wkrótce przyczyną kłopotów, które mogły zadecydować o losach jej posiadacza.
- Zgłosiłem się w Chełmnie Lubelskim do Polskiego Urzędu Repatriacyjnego - wspomina Bolesław Szpryngiel - po informację i w celu dostania zapomogi w wysokości 100 ówczesnych złotych. Zatrzymali mnie i towarzyszącego mi kolegę Henryka Hermana funkcjonariusze resortu bezpieczeństwa. Byliśmy podejrzani z uwagi na niemiecko brzmiące nazwiska. Na szczęście ktoś znał w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa mojego ojca - Grzegorza, więc przesiedziałem w areszcie tylko jedną dobę. Ale zdecydowanie groźnie było nieco później. Na początku czerwca 1945 roku zostałem aresztowany w Ostródzie przez Narodnyj Komissariat Gosudarstwiennoj Biezopasnosti, czyli sowiecką policję polityczną, pod zarzutem przynależności do Armii Krajowej. Przesiedziałem w prowizorycznym areszcie, urządzonym w piwnicy domu najętym przez służby NKGB, ponad dwa miesiące. Po niekończących się nocnych przesłuchaniach zostałem w końcu zwolniony. A powodem aresztowania była właśnie moja przepustka, a ściślej - odcisk okrągłej pieczątki z napisem w otoku: Publiczna Szkoła Powszechna Żeńska w Rawiczu i ten nieszczęsny orzeł w koronie, który - zdaniem oficerów śledczych - był koronnym dowodem mojej przynależności do AK. Przy zwolnieniu z aresztu dostałem z depozytu tylko żałosne resztki rzeczy osobistych i przepustkę, też już niekompletną.
Bolesław Szpryngiel zamieszkał u dalszych krewnych w Nowosiółkach na Lubelszczyźnie. Zaczął szukać swoją rodzinę. W Malborku dowiedział się, że jego rodzice właśnie pojechali do Nowosiółek. Tak więc znów tam wrócił. Po kilku latach rozłąki w sierpniu 1945 roku mógł ich uściskać. Po przeprowadzce rodziców w okolice Inowrocławia mieszkał z nimi, ale krótko, by podjąć naukę w Toruniu. Po zdaniu matury w Państwowym Liceum Pedagogicznym w Lęborku wyjechał do Jeleniej Góry i podjął pracę nauczyciela w Szkole Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego i Licealnego w Cieplicach Śląskich Zdroju. Następnie został nauczycielem i kierownikiem czteroklasowej Szkoły Podstawowej w Gruszkowie k. Kowar. Rozpoczął studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Poznańskiego i podjął pracę na pół etatu w Szkole Podstawowej dla Dorosłych w Poznaniu. Po I roku wziął urlop dziekański i zaczął pracować w Centrali Rolniczej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w Poznaniu. W 1951 roku przeniósł się do Zielonej Góry, do tworzącego się tam oddziału spółdzielni. W 1953 roku, już po założeniu rodziny, wywędrował do Lubska, gdzie pracował w Lubskich Zakładach Ceramiki Budowlanej na stanowisku specjalisty do spraw inwestycji. Po krótkim czasie wrócił jednak do Zielonej Góry, gdzie mieszka do dziś. W 1957 roku podjął tam pracę w przedsiębiorstwie MHD Artykułami Przemysłowymi na stanowisku kierownika działu administracji i inwestycji. Rok później rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Od roku 1962 zaczął pracować w Państwowym Zakładzie Ubezpieczeń. Po skończeniu studiów i uzyskaniu w 1963 roku tytułu magistra prawa odbył aplikację radcowską w Okręgowej Komisji Arbitrażowej w Zielonej Górze. Poświęcił się pracy radcy prawnego. Już na emeryturze zaczął spisywać dzieje swojej rodziny. Jest autorem wielu wspomnień, m.in. opowieści pt. „Odyseja Grzegorza Szpryngiela”, gawęd pt. „Okruchy wspomnień”.
Henryk Pawłowski

Udostępnij

Muzealne publikacje